piątek, maja 15, 2009

Night walk

Im dłużej jestem w Gdańsku tym bardziej się nim zachwycam. Dziś wracając z imprezy w gronie chemików cudem złapałem ostatni tramwaj wracający do zajezdni. Resztę drogi do domu musiałem sobie przemaszerować. Kocham takie nocne spacery po mieście. Ta gra świateł i cieni oraz opustoszałe ulice mają dla mnie taki trudny do opisania urok. Ot, taka uczta dla zmysłów romantyka. Czasem podczas takich spacerów można dostrzec coś ciekawego, czego za dnia nie widać w natłoku pędzących ludzi i zgiełku samochodów. Ja podczas dzisiejszego spaceru poznałem tego oto gościa także lubującego się w nocnych przechadzkach: W moich rodzinnych stronach ostatniego jeża widziałem dobre ponad dziesięć lat temu, a tutaj proszę pobocze jednej z głównych ulic i taka niespodzianka.

2 komentarze:

Marius_Leitdorf pisze...

Hmmm... dostrzegam pewien związek między tym zdjęciem i grafiką z poprzedniej notki :D

Barbara pisze...

Jak się wraca na czterach kończynach z imprezy to wtedy wyraźniej widać :)