czwartek, września 21, 2006

Zabiegany wrzesień

Chciałem tutaj coś już dawno napisać, ale niestety ciągle za czymś biegam i się nie wyrabiam czasowo.

Po pierwsze - komp mi się zepsuł. Przez tydzień byłem jak taki internetowy bezdomny. Prawa Murphiego jednak się sprawdzają :/ Żeby sobie poprawić trochę humor i odpocząć mentalnie przed zbiżającymi się wrześniowymi wyzwaniami dałem się wyciągnąć przez kumpla Zielika na wypad do lasu na grzyby. Dzień wcześniej ktoś znalazł 5kg purchawkę olbrzymią, co jest raczej małym okazem, nie mniej jednak rzadko ktoś u nas tego grzyba znajduje. Sam pamiętam, że tylko raz w życiu jadłem tego grzyba i to było z ponad 10 lat temu. Nazbierałem trochę grzybków, głównie kanie, ale lepsze okazały się zdjęcia z lasu.
Pierwszym napotkanym grzybem okazała się przydrożna, niecałkiem dojrzała kania.


Amanita muscaria, piękne źródło muskaryny - 100% ucisza teściową ];)


Staw w wyrobisku kamienia wapiennego pobliskiej wsi Kamionek. Ten stary fragment wyrobiska odzyskała przyroda. Latem tam jest strasznie dużo żab.


Nie wiem czemu, ale Zielik nie podziela mojej fascynacji naturą. ]:D

Co jeszcze robiłem? Byłem oczywiście na 4 Opolskim Festiwalu Nauki. W tym roku była to dla mnie wyjątkowa impreza. Raz, że pokaz nam się naprawdę udał - czekam na fotki z luminolem takie jak ta. A dwa, że na nasze pokazy chemiczne przyjechało pare byłych członków KNCH m.in. nasz były prezes Radek, który ostatnio brał ślub, więc było co świętować sporą ilością etanolu ];D Wieczorne rozmowy z przyjaciółmi przy ognisku to jedna z tych chwil, które człowiek mile wspomina po latach. W tym takim sentymentalno-retrospektywnym nastroju przywitałem 17 września i wipiliśmy za moje zdrowie. Tja, 22 latka strzeliło. Mam nadzieję, że dostanę na starość Parkinsona zamiast Alzheimera - wolę trochę wylać, niż zapomnieć wypić.

Od poniedziałku prowadzę też lekcje w miejscowym Gimnazjum. Po pierwszym dniu trochę chodziłem zachrypnięty, ale już się przyzwyczaiłem do odpowiedniego mówienia i nie mam takich problemów. Ponadto znalazłem sobie hobby - robienie kartkówek. Strasznie mi to poprawia humor. Złooo ]:) W końcu część to moi sąsiedzi i sąsiadki. Jedna rzecz się zmieniła. Pogląd na pokój nauczycielski. Jak się kiedyś chodziło do szkoły to był to pokój o ciągle zamkniętych drzwiach. Tajemniczy i zarazem mroczny. Nikt tam dobrowolnie nie szedł. Teraz jest to dla mnie oaza spokoju, gdzie można wypić w spokoju kawę, otoczona przez dżunglę pełną małych, wrzeszczących łupieżców. Wraz z dzwonkiem zaczynają się bębny i tańce w wiosce kanibali.... Uga-czaka, uga-czaka...

Wczoraj miałem egzamin poprawkowy z organiki, który udało mi się poprawić na 4,5. Hurra. Jednak dostanę się na upragnioną pracownię preparatyki organicznej i będę badał metody otrzymywania potencjalnych leków na choroby cywilizacyjne typu Alzheimer ]:) Poświętuję to w weekendzie. Jutro jeszcze mam egzamin z pedagogiki i wreszczie zaczną się dla mnie wakacje. Krótkie, ale zawsze coś.

1 komentarz:

Rafał pisze...

Nie idę do Cieie na zupę grzybową! O nie ;)