środa, lutego 21, 2007

Big in Japan

No dobrze może nie "Big", chociaż wprawdzie mam te 178 cm wzrostu i też nie w "Japan", a na wystawie o Japonii. W tym tygodniu na UO odbywa się cykl imprez pt. "Bliżej Kultur. Japonia." W poniedziałek mam strasznie długo zajęcia, więc nie mogłem pójść. Zresztą nie bardzo mnie plan interesował. Ale zainteresował mnie harmonogram imprez zaplanowanych na dzisiejszy dzień. Czemu? Słowo klucz brzmi Origami. ];) Po południu pobiegłem na prelekcję o estetyce japońskiej, na którą ze znanym mi stylem oczywiście się spóźniłem... Ale warto było przyjść. Spotkałem koleżankę z mojej klasy LO - Aldonę - która, jak się okazało na ten cykl imprez chodzi od poniedziałku. Po prelekcji był mały pokaz składania żurawia japońskiego. Rozdano kartki i zebrani ludzie mieli ubaw jak w przedszkolu. "Nieee... Nie tak szybko..." ]:D Ten "żuraw po wypadku samochodowym" Aldony nawet na zdjęciu wygląda normalnie, mimo że był robiony na kolanie.... Sam zrobiłem 2 żurawie - jeden machający skrzydłami, a drugi nie. Niestety przeciągnęło się to wszystko, więc nie poszedłem na 1 h fakultetu "Komputerowej obróbki tekstu". Nie przegapiłem dużo - tylko Worda. Posiedziałem sobie na na zajęciach. Po szwendałem się po campusie i akademiku, po czym poszedłem na drugą część. Niestety nie udało mi się wyciągnąć kolegi ze sobą, bo "musiał coś napisać". Tja, uroki pracy magisterskiej z biochemii... ];) Przyznam się szczerze, że zabłądziłem szukając MOKu, bo jeszcze tam nigdy nie byłem, ale szybko odnalazłem cel i przyszedłem w sam raz na prezentację jujitsu, a konkretnie walk kijami bo. Facet który opowiadał robił to w sposób niezwykle pouczający, a zarazem zabawny. Jednej sceny nie zapomnę. Była tam mała dziewczynka ok. 8 lat, która powiedziała mu, że trenuje aikido i czy nie może pokazać rzut. Ten pan podszedł do niej, wyciągnął ją na środek i wskazując na swoich uczniów mówi: "wybierz sobie jednego tylko mi go nie złam"(a wcześniej sam dwojgu z nich tak wytarmosił, że jednemu zabrakło tchu na minutę, a drugi jak już widział, że na nim ma się zaprezentować ciosy to robił kwaśną minę). I teraz taka scena - dwudziestoparoletni drągal i taka mała filigranowa blondynka na środku sali. Zgranie ruchów. Ciach. I drągal poleciał, a dziewczynka odebrała należyte owacje. Szkoda, że mi bateria padła od aparatu w tym akurat miejscu... Tak to już jest jak się nagrywa filmiki pokazów, a nie wie że gwóźdź programu ma dopiero nastąpić. Oto parę fotek - strasznie rozmyte bo kolesie mieli ruchy jak neo w matriksie, więc to nie wina fotografa ];)
Dalej był pokaz filmu z wycieczki pewnego nauczyciela, który omawiał swój pobyt w Osace oraz zwiedzane przez siebie miejsca. Między innymi pokazywał jak jadł w restauracji, jak się sam wyraził - "to chyba były kraby z dżdżownicami"(jedzonko faktycznie się na filmie ruszało). Naprawdę ciekawy film z racji tego, że taki zaprezentowany bardziej od strony prywatnej, niż to co pokazuje się w TV. Po filmie była mała przerwa, którą wykorzystałem na pooglądanie i porobienie zdjęć wystawy pt. "Obrazy Japonii" autorstwa Martyny Chrobak.
Najbardziej mi się podobało to zdjęcie ze smokiem na dachu świątyni.
Trochę to trwało, ale wreszcie przyszedł czas na to na co czekałem od początku - warsztaty origami. Zaczęły się od krótkiej historii origami, parę słów o wystawie "Festiwal Origami Polska 2007", której część można było zobaczyć, po czym zabraliśmy się za zrobienie paru prostych modeli - Fudżi, pukawki oraz pergaminowego smoka. Z tym smokiem to było różnie. Ja jestem już wprawiony bardzo w tego typu zabawach, ale dziewczyny z mojego stolika miały niezłe problemy z poskładaniem go w całość(Foto obok - mój smok to ten na pierwszym planie z opadającą głową). W efekcie wyszła im "skóra smoka", bo jak zażartowaliśmy to udało im się ubić smoka i teraz mogą sobie go powiesić na ścianie ];) Papierowe żurawie - symbol origami i szczęścia. Wedle japońskiej legendy kto zrobi 1000 żurawi temu bogowie spełnią życzenie. Jest taka historia pewnej dziewczynki, która przeżyła wybuch bomby atomowej w hiroshimie, ale została tak bardzo napromieniowana, że lekarze nie dawali jej żadnych szans. Poprosiła natychmiast o papier i zaczęła robić papierowe żurawie. Niestety nie pomogło... Teraz w Hiroshimie stoi jej pomnik pod który zanosi się papierowe żurawie.
To nie jest trudne. Wszystko to jest wstanie zrobić dziecko. Na przykład te "kule szczęścia" dzieci w japońskim przedszkolu robią na zajęciach
Tak o wystawie wyraziła się Dorota Dziamska, prezes Polskiego Centrum Origami, prowadząca warsztaty. Przyznam się szczerze, że się zasiedziałem i zgłodniałem. Ale i o to organizatorzy zadbali. Jako poczęstunek było kilka odmian sushi oraz dwa warianty yakisoby(rodzaj sałatki z makaronu, marchewki, kapusty pekińskiej i sosu). Wyglądało to tak:
Mniej więcej połowę potraw spróbowałem(zanim się dopchałem do sushi z kiwi to niestety już znikło ]:/ ). Te kraby/krewetki/czerwone-coś-z-ogonem też było pyszne. Oczywiście nic nie uciekało z talerza same, chociaż niezwykle szybko się straciło. Chyba częściej muszę jadać owoce morza, bo jak widać naprawdę mi to zasmakowało. Chce ktoś spróbować ?? ];)

5 komentarzy:

High Power Rocketry pisze...

: )

Anonimowy pisze...

nie udało mi się trafić na dni kultury japońskiej. szkoda :( ale... taki duży chłopak i nie wie, gdzie jest MOK? :p heh, trzeba się wziąść za Twoją edukację


kiedyś coś nawet złożyłam z origami i to chyba nawet był żuraw. chyba mi sie podobało, ale chyba już nigdy do tego nie wróciłam :P

a coś mi sie kojarzy, że jedna z wersji o pochodzeniu pacyfki, opowiada o historii z żurawiami i chorą dziewczynką

Lightnir pisze...

Ten duży chłopak pochodzi z małej, zabitej dechami mieściny i niestety nie ma pamięci do nazw ulic jeśli jest ich więcej niż 5 :P

Hej, jak widać mam zmysł orientacji w terenie i jednak trafiłem z 15 minutowym poślizgiem ];)

Anonimowy pisze...

Studenckie 15 minut :P

Jaka mała mieścina? Jasne jasne :P prawda jest taka :P... że nie chodziłeś do tej pory na koncerty do MOKu :P jest co nadrabiać :):):)

Jelithe pisze...

Miło, że komuś podobają się moje zdjęcia ;)
To ze smokiem z China Town też jest jednym z moich ulubionych :)