niedziela, lipca 17, 2011

3-city biking

Wraz z dziewczyną postanowiliśmy kupić sobie rowery na lato. Sylwia kupiła sobie rower miejski, a ja górski rekreacyjny. Częściowo nasza decyzja wynikała z chęci aktywnego spędzenia lata, a częściowo z stanu dróg w Gdańsku. Dla niewtajemniczonych powiem, że remontowana jest teraz linia tramwajowa wzdłuż alei Grunwaldzkiej. Szybciej człowiek dojedzie rowerem niż komunikacją miejską (pomijając możliwość wdychania świeżego powietrza, a nie zapachu czyiś spoconych pach w autobusie). Jednej rzeczy jednak nie potrafię zrozumieć. Rower mam już od ok. 2 tygodni, a już dwa razy musiałem łatać dętkę. W porównaniu z góralem, którego zostawiłem na opolskim gruncie to bardzo mnie to dziwi. Tamten rower wytrzymał 8 lat jazdy po polskich drogach, lesie i wyrobisku skały wapiennej, a chyba tylko raz musiałem łatać dętkę. Mój obecny góral ma nieco cieńszą oponę oraz mniejsze bieżniki, ale za to jeżdżę nim po drogach rowerowych w Gdańsku, które są w naprawdę dobrym stanie. Dziś nie wytrzymałem i pojechałem kupić sobie dętkę samouszczelniającą się. W każdym razie mimo problemów technicznych złapała mnie "zajawka" na kolarstwo. W miarę możliwości oglądam też relacje na żywo z Tour de France 2011. Jak już jesteśmy przy temacie TdF to jako geek oczywiście zainstalowałem sobie oficjalną aplikację Tour de France 2011 na androida. Przydatna sprawa dla każdego fana tego wyścigu, ale aplikacja dała mi nieco do myślenia. Skoro mój telefon HTC ma wbudowany odbiornik GPS to może jest jakaś aplikacja na Androida, która by nadawała się do zbierania statystyk jazdy rowerem. Jak się okazało nie musiałem długo szukać i znalazłem całkiem ciekawą aplikację stworzoną przez Google - My Tracks. Aplikacja pozwala na rejestrowanie przejechanej trasy, oblicza czas spędzony w jeździe (dobra opcja przy poruszaniu się po mieście metodą stop-and-go), oraz liczy statystyki takie jak średni czas jazdy, minimalna/maksymalna prędkość itp. Oto kilka zrzutów z jak to wygląda na telefonie: Ciekawą opcją jest możliwość eksportu do Google Maps. No dobrze. Dosyć blogowania na dziś. Trzeba się, wyspać by jutro w pełni sił pojechać do pracy rowerem ]:D

2 komentarze:

atomowy Łukasz pisze...

O ile dobrze rozumiem te screeny - dojazd na wydział zajmuje Ci 16 minut? Byłby to fajny wynik, zważając na fakt, że po przyjeździe do Polski chcę też kupić rower od znajomego...

Lightnir pisze...

Cały dojazd trwa ok. 22 minuty, bo dużo czasu się traci stojąc na światłach. Ale to i tak nieco szybciej od autobusu, a już na pewno nie trzeba czekać, aż takowy się łaskawie zjawi na przystanku.