wtorek, listopada 15, 2011

The SYLWIA peptide

Jak wspomniałem w poprzedniej notatce ostatnimi dniami dla relaksu tworzę różne rzeczy w myśl hasła "do it yourself". Korzystając z okazji, że moja dziewczyna wyjechała na kilka dni postanowiłem jej zrobić małą niespodziankę na naszą drugą rocznicę. Zrobiłem taki oto naszyjnik z drutu jubilerskiego i koralików:


Taki prezent od chemika dla chemiczki. "Nie-chemikom" już tłumaczę. Jest to model sześciopeptydu o sekwencji Ser-Tyr-Leu-Trp-Ile-Ala, którą jak się czyta skrótami jednoliterowymi tworzy sekwencję SYLWIA. Prezent w każdym razie bardzo przypadł do gustu mojej lepszej połówce o czym nie omieszkała od razu pochwalić się całemu światu za pomocą facebooka. I się zaczęło... Ostatni raz w życiu nasłuchałem się tylu pochwał chyba jak kończyłem podstawówkę. Cóż... teraz muszę się z tym liczyć, że takie są efekty jak realizuję pomysły, które czasem błądzą mi po głowie. ]:)

1 komentarz:

aneta pisze...

Pomysłowy z Ciebie facet.