czwartek, stycznia 31, 2008

No cigar

Wspominałem, że nie znoszę palaczy? Szczególnie irytują mnie tacy, którzy jak są "na głodzie" sięgają po szluga oznajmiając wszem i wobec (mową niewerbalną oczywiście), że mają wszystkich i wszystko w domyśle. Palisz? Ok - twoja sprawa. Nie mam zamiaru nikogo przekonywać do rzucenia palenia, chociaż mógłbym co nieco o skutkach palenia z życiowego doświadczenia opowiedzieć. Wkurza mnie jednak chamstwo niektórych palaczy. Stanie ci taki jeden nie pytając się o zdanie, czy nie będziesz miał nic przeciwko jeśli zapali i zasmradza otoczenie. No bo przecież jednym to może nie przeszkadza, ale drugim nawet bardzo.
- Idź palić na dwór.
- Spadaj. Nie będę stała i marzła na dworze.

No tak. Zapomniałem, że mamy zimę stulecia, -50 stopni jak słońce dobrze przygrzeje, a wylewana wrząca woda zamarza w locie... Głupia blondi. Założę się, że jak Titanic walnął w tą górę lodową i szedł na dno to była tam też taka jedna wołająca "Jeszcze momencik! Tylko dopalę papieroska". Znając świat to zapewne uratowało ją jeszcze kilku marynarzy... Wracając do tematu. Ja lubię pić kawę. Skoro ja potrafię przejść się 2 km by napić się małej czarnej(Autentyk! - kiedyś za czasów LO tak zrobiłem na długiej przerwie i jeszcze zdążyłem na czas wrócić na zajęcia) to dlaczego ktoś inny nie może pofatygować swoje cztery litery 20 metrów dalej? Wytłumaczy mi to ktoś?

środa, stycznia 30, 2008

30 seconds

Czasem człowiek by chciał sobie zobaczyć jakiś film, ale po prostu nie ma czasu na to. Dziś znalazłem sobie stronę z 30 sekundowymi streszczeniami pełnometrażowych filmów. Oczywiście są tam też moje ulubione - "Fight Club" i "Marsz pingwinów".

sobota, stycznia 26, 2008

Showoff

Wybrałem się dziś rowerem do babci. W tej mojej maleńkiej mieścinie tętno ruchu w "centrum miasta" jest regulowane przez przejazd kolejowy. Taka zwykła ulicówka, ale jak zamkną przejazd to korek robi się na pół miasta. Dziś wcale nie było inaczej. No może za wyjątkiem tego, że zobaczyłem mechaniczne spełnienie marzeń o szybkości każdego mężczyzny - niebieskie Suzuki GSX-R 600 (dokładnie z taką samą emalią jak na zdjęciu). Scena była naprawdę zabawna. Czterech szczyli chyba świeżo po prawku popisywało się swoimi trzema skuterami. Już za chwilę mają otworzyć przejazd, a oni rozgrzewają silniki swych maszyn jak do wyścigu. "Bzyt bzyt bzyt bzyt bzyt" - całe miasto musi wiedzieć jakimi dumnymi posiadaczami są swych machin. Za nimi stał z widocznym znudzeniem właściciel wspomnianego Suzuki. Na nim cała scena nie robiła widocznego wrażenia. Nawet silnika nie włączył, no bo w końcu benzyna drożeje(chociaż wyglądał na takiego na którym nawet ceny benzyny nie robią wrażenia). A za nim stała moja skromna osoba na swoim rowerze downhillowym. Kiedy szlabany zostały podniesione skuterowy gang ruszył pełnym gazem do wyścigu. Wtedy usłyszałem coś co można jedynie porównać do głosu olbrzymiej fali rozbijającej się o klif - Brrrrrrrruuuuuuummmmmmmmmmmm. Dwie sekundy i skuterowcy łykali spaliny motocyklu, a on podążał samotnie drogą w kierunku zachódu słońca. Swoją drogą to te cynoberowe niebo całkiem ładnie komponowało się z ultramaryną karoserii. Nie często człowiek jest świadkiem tak malowniczej sceny. Ludzie lubią się popisywać swoją własnością. Jednym to z wiekiem przechodzi. Drugim chyba nigdy. Ja jestem zdania, że nie liczy się co człowiek posiada tylko jak się tym posługuje. Co z tego, że ktoś ma ferrari albo nowiutkiego kompa, jak jeszcze nie dorósł do tego by używać sprzęt z rozumem. Ja tam lubię mój rower za fakt, że pozwala mi odreagować stres i zwiększyć poziom dopaminy w organizmie.

Syrinx


Michel Dorigny - Pan i Syrinks
Pokochawszy młodą Syrinks, córkę bożka rzecznego Ladona, chodził za nią Pan po całych dniach i prosił, żeby została jego żoną. Nieszczęśliwa dziewczyna, nie mogąc pozbyć się natręta, westchnęła do bogów o pomoc; ci przemienili ją w trzcinę. Widząc to Pan poznał, że jest brzydki i było mu bardzo smutno. Usiadł wśród owej trzciny i płakał żałośnie. Wiatr zaś potrząsał trzciną rosnącą nad brzegiem strumienia i Panowi, zasłuchanemu w szum wiatru i szmer wody płynącej, zdawało się, że i roślina wydaje takie same dźwięki żałosne. Uciął z niej kilka łodyg, zrobił z nich siedem piszczałek nierównej długości, połączył je razem w jednym szeregu i tak powstała ulubiona fujarka pastusza, zwana syryngą. Pan wygrywał na niej swe żale za piękną nimfą.

Jan Parandowski, "Mitologia"

Chyba nie muszę wspominać co sobie kupiłem przez internet? W każdym razie po pięciu dniach ćwieczeń na tym instrumencie umiem już zagrać dwie gamy, a rodzina ma mnie już dość ]:) Czas nauczyć się "El Condor pasa"...

wtorek, stycznia 22, 2008

Omnia mors aequat

Wychowałem się w małej mieścinie. Tak małej, że mogłaby uchodzić za wieś. Gdybym nie wiedział, że mamy prawa miejskie pewnie też tak bym sądził. Zresztą chyba w oczach innych ludzi uchodzę za takiego człowieka z wioski. Co tu ukrywać - jest kawałek pola, ogród, kury, a do najbliższego lasu to mam trochę większy rzut kamieniem. Na wsi jest tak, że zwierzęta się hoduje zawsze w jakimś celu. Kury są po to by znosiły jajka, a jak tego nie robią to przerabia się je na rosół. Gęsi się hoduje się ze względu na mięso, ale i też na puch. Nawet kota się trzyma po to by łapał myszy, a nie za wygląd. Będąc małym dzieckiem widziałem wiele razy jak zabija się zwierzęta. Jak miałem sześć lat byłem świadkiem jak kura z odrąbaną głową latała przez dobre parę minut po podwórku, a za nią matka. Był to niecodzienny widok i chyba tak jest lepiej. Widziałem jak szary królik wisząc głową w dół szarpie się chcąc oswobodzić tylne łapy, po czym po ciosie starą rurą od odkurzacza w łeb przez chwile dra w konwulsjach, by wreszcie zamilknąć na zawsze. Wiem jak wygląda anatomia królika z pierwszej ręki, a szczególnie jego gąbczastość płuc padająca przed moje stopy... Kiedy mieliśmy świniobicie starałem się wychodzić na długie spacery w las, albo siedzieć w domu i nie wysuwać głowy powyżej poziomu parapetu. Ale i tak znajdowałem potem nowe zabawki psa - uszy, ogon, żuchwa... Byłem wtedy małym chłopcem wielkim pryszczem na lewym licu i zawsze pochmurnym wyrazem twarzy. Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj. Wszyscy zbiegli się na dół do kuchni. Pamiętam chłód i szafranową żółtość gumolitu pokrywającego podłogę. Pamiętam jak ktoś zawołał by wezwać karetkę. Ojciec pochylał się nad dziadkiem i uciskał mu pierś, albo dmuchał w usta. Pamiętam zapach jaki unosił się w domu przez najbliższe kilka dni. Później dowiedziałem się, że dziadek leżał tak pół dnia zanim go znaleźliśmy... Można by sądzić, że po tym co widziałem zdążyłem się przyzwyczaić do śmierci, a przynajmniej śmierci zwierząt, bo wiadomo że do ludzi się człowiek bardziej przywiązuje. Tak jednak nie jest. Dziś zdechł Kuba - moja nimfa lutino.
Wyrzuć go do kubła.
Żebyśmy się dobrze rozumieli - nie wylewam gorzkich łez za papugą, ale nie potrafię zrozumieć jak to ludziom śmierć zwierzęcia potrafi spowszednieć. To co kiedyś tętniło życiem nie powinno lądować w koszu lub na wysypisku - to nie plan z filmu "Popiół i Diament". Nie ma to jak skończyć dzień od kopania mogiły... W każdym razie Kuba spoczywa teraz w ogrodzie niecałe pół metra pod ziemią(głębiej nie mogłem bo zaczyna się kamień i glina). Szczęściarz jeden...

czwartek, stycznia 17, 2008

Crystal

(...)
bujna kulistość
toczona zwąchań
struktura
każe stąd-dotąd zjawisko
wdech! zaklockowanie!
zamknąć w zamknąć
kryształy
w przezroczyście jedno słońce
zmysłu
nosa

"Życia sam zapach", Miron Białoszewski

* * *
Jakoś nam ten czas leci... Wraz z towarzyszem magisterskiej (nie)doli siedzimy sobie sami na tym piątym piętrze i pracujemy jak te krasnoludki po kątach. Czasem nas jaki polimerowiec, albo krystalograf odwiedzi, ale z reguły to rzadko mamy gości. W takich warunkach to łatwo popaść w "zdziwaczenie". Myślę, że chyba naprawdę muszę mieć tą chemię we krwi skoro moją fascynację potrafi wzbudzić taka prosta rzecz jak kryształ kwasu szczawiowego. Tak w ogóle to kwas szczawiowy stał się naszym ulubionym środkiem czyszczącym(zaraz po metanolowym Smirnoffie). Obojętnie, czy kamień kotłowy w chłodnicy, osad na spieku lejka, czy brudy tlenku manganu pod dygestorium - kw. szczawiowym wszystko zejdzie. Jak znam świat to do tych wszystkich dosi, arielów i vizirów pewnie też trochę tego dają. W każdym razie w piątek podczas sprzątania pracowni zapomnieliśmy o zlewce z roztworem naszego ulubieńca. Przez weekend wyparowała woda i jak wróciliśmy w tym tygodniu to znaleźliśmy całkiem dorodne półtora centymetrowe kryształy. Tak się akurat złożyło, że w ten dzień wyjątkowo zabrałem ze sobą aparat i mogłem porobić fotki znaleziska. Widać czasem szczęście potrafi się do mnie uśmiechnąć. Makra w każdym razie ładnie wyszły.

środa, stycznia 16, 2008

Digital dreams

No dobrze, przyznaję się - te zdjęcie z tym tatuażem post wcześniej to fotomontaż. Ale trzeba przyznać, że nawet dość udany, bo wg mojej rachuby to siedem osób dało się nabrać(a przynajmniej tylko co do takiej liczby jestem pewien). Nawet rodzona matka jak zobaczyła to zdjęcie na naszej-klasie to zrobiła mi awanturę, bo myślała że prawdziwe. No cóż - chyba mam mały talent do pracy z pikselami ]:) Mniej więcej od świąt intensywnie czytam różnego rodzaju tutoriale o obróbce grafiki, a ostatnio to w opolskim empiku dział z prasą komputerową dla grafików stał się celem moim wypraw. A jak widać na powyższej fotce "Angie" robię postępy z różnymi technikami. Przypadkiem natknąłem się na linuksowy program metapixel, którym to można takie mozaikowe cudeńka robić. Powyższe zdjęcie składa się z ikonek dostępnych w środowisku KDE, ale lepiej to wygląda jeśli się użyje zdjęć tak jak w przypadku tego zdjęcia, które zrobiłem dla Villemo. Mam jeszcze kilka niedokończonych prac, oraz całą masę pomysłów, które postaram się w miarę możliwości zdigitalizować i uploadować do mojej galerii.

piątek, stycznia 11, 2008

A breeze of changes

Ten rok się wyjątkowo parszywie zaczął. Nic tylko same problemy, a wszystko się po kolei zaczyna chrzanić. Chciałbym parę rzeczy zmienić w sowim życiu. Zacznę od paru prostych rzeczy. Jak na razie udało mi się naprawić swoją punktualność. Jeszcze ani razu się nie spóźniłem na pracownię, co w moim wypadku naprawdę jest dużym sukcesem. Zresztą zostałem nieźle zmotywowany do tego(czyt. promotor mnie postraszył). Druga małą zmianę widać na zdjęciu. Teraz tylko trzeba popracować nad tężyzną fizyczną, by się to ładniej prezentowało ]:)

niedziela, stycznia 06, 2008

Waterlollies

Dziś taka krótka notka. Zauważyłem, że jeden z moich ulubionych artystów tworzących filmy we flashu - Adam Philips - stworzył kolejny odcinek przygód satyra Bitey'iego. Tak więc gorąco polecam kolejną opowieść z Brackenwood. A tak na marginesie to ładne wykorzystanie systemu cząstek we flashu...

sobota, stycznia 05, 2008

Damn it!

Już jestem za stary na tą zabawę w "nie śpij dwie doby, wlej w siebie 5 litrów kawy i napisz wypracowanie na parę stron". Ten rok się wyjątkowo wrednie zaczyna. Chciałem ten pierwszy dzień pracy magisterskiej w nowym roku zacząć jakimś miłym akcentem tj. zjawić się punktualnie i ogólnie nic nie schrzanić. Chociaż z tym ostatnim to pomału dochodzę do wniosku, że nie powinienem nic dotykać, bo samym dotykiem psuję rzeczy. Dajmy na to takie acylowanie. Jedna kolba, zero dodatkowego sprzętu, czyli jak to się mądrze teraz w publikacjach nazywa "One-pot sythesis". Dodaje się bezwodnika octowego, a po 10 minutach wypada biały osad. Co tu można schrzanić? Wydaje się, że jest to idiotoodporne, ale tak się tylko wydaje. Parę ludzi robiło to już przede mną i zawsze otrzymywali biały osad. Mnie się udało otrzymać... żółty. Na samą myśl, że jutro będę to musiał oczyszczać już mnie skręca. A wracając do tego pierwszego dnia na laboratorium - jakie miłe słowa może otrzymać z okazji nowego roku magistrant od swego promotora? A na przykład takie:
Panowie, jak tak dalej pójdzie to możecie zapomnieć o dyplomie, bo wcale nie jest powiedziane, że kończąc studia musicie go dostać.
A mogłem studiować informatykę... Ale z drugiej strony to nie mam tam takich pięknych dziewczyn co na chemii ]:)

wtorek, stycznia 01, 2008

New Pymol face

New year = new ideas. Since I'd a lot of free time I'd spend some of it with coding in Python. As I mentioned before I'm working on a plugin for Pymol to enable some molecule glowing effects. I had some trouble using regex (regular expressions) in Python, but finally I got the hang out of it. After some digging in Pymol's and Python's manual pages I got this idea: "Wouldn't it be cool if I could load some 3D-Models into Pymol?". As you see on the image above I did it. I've chosen the *.ASC modelfile to do this. Why? Simply because I'm a lazy pig and it was really easy to implement. If you want to play a bit find yourself some *.ASC files and load them into pymol. Here's the script I wrote:

load_acs.py

from pymol.cgo import *
from pymol import cmd
import re

# List of *.ASC files to load
files = ['face','jet','knot','duck','tor','dolphin','tore']

for file in files:
 vertexes=[]
 faces=[]
 model=[]

 f = open(file+'.asc','r')
 for line in f.readlines():
  p1 = re.compile('Vertex \d+:\s+X:\s+(?P<VerX>-?\d+\.?\d*)\s+Y:\s+(?P<VerY>-?\d+\.?\d*)\s+Z:\s+(?P<VerZ>-?\d+\.?\d*)')
  p2 = re.compile('Face \d+:\s+A:(?P<FA>\d+)\s+B:(?P<FB>\d+)\s+C:(?P<FC>\d+)')
  m = p1.match(line)
  if m:
   vertex = [float(m.group('VerX')),float(m.group('VerY')),float(m.group('VerZ'))]
   vertexes.append(vertex)
  m2 = p2.match(line)
  if m2:
   face = [int(m2.group('FA')),int(m2.group('FB')),int(m2.group('FC'))]
   faces.append(face)
 f.close()
 # Model building
 print "Vertexes: %s" % (len(vertexes))
 print "Faces: %s" % (len(faces))
 #model.extend( [COLOR,    1.000,    1.000,    0.000])
 #for vertex in vertexes:
 # model.extend([SPHERE,   vertex[0],   vertex[1],   vertex[2],1.00])
 model.extend( [COLOR,    0.000,    0.500,    1.000])
 model.extend( [BEGIN, TRIANGLES])
 for face in faces:
  model.extend([VERTEX, vertexes[face[0]][0], vertexes[face[0]][1], vertexes[face[0]][2] ])
  model.extend([VERTEX, vertexes[face[1]][0], vertexes[face[1]][1], vertexes[face[1]][2] ])
  model.extend([VERTEX, vertexes[face[2]][0], vertexes[face[2]][1], vertexes[face[2]][2] ])
 model.extend( [END])
 cmd.load_cgo(model,str(file),1)
for file in files:
 cmd.disable(str(file))
cmd.enable(str(files[0]))
cmd.zoom(str(files[0]),animate=-1)
# Animation
cmd.mset("1 x240")
util.mroll(1,240,1)
cmd.mplay()
I've found some ASC-models at www.koders.com, but you can generate these files in 3DS Max. The script supports only one object per file. Place the models in the same directory as the script and edit the files list. Then run the script from pymol or create a PML-script if you like double clicking ];)

load_acs.pml

run load_asc.py
Man, Open Source really kicks ass!