środa, kwietnia 20, 2011

Bus wardriving

Ta notka leżała u mnie dłuższy czas w szkicach roboczych. Wreszcie znalazłem czas by ją ukończyć.

Od dwóch miesięcy mam nowy telefon, a dokładniej to smartfon HTC Wildfire. Jestem po prostu oczarowany możliwościami jakie daje otwarta architektura jaką jest Android. Najpierw trochę czasu mi zajęło oswojenie się z interfacem dotykowym, a następnie zaczęły się zabawy z testowaniem miliona aplikacji jakie są dostępne na Android Market. Testowałem wszystko począwszy od gier w kulki, a skończywszy na kliencie SSH. Po jakimś czasie uświadomiłem sobie, że skoro smartfon ma wbudowaną kartę wifi oraz czujnik GPS to w zasadzie można by spróbować wardrivingu. Zawsze chciałem spróbować czegoś takiego. Kiedyś nawet podchodziłem do tego tematu z laptopem i nawigacją gps. W zasadzie to pomysł miał ręce i nogi - laptop zbierał dane wifi, a nawigacja miała wysyłać dane gps przez połączenie szeregowe bluetooth. Ktokolwiek miał (nie) przyjemność bawienia się Windowsem CE ten wie ile się trzeba nagimnastykować, by zainstalować oprogramowanie wraz z odpowiednimi bibliotekami na dedykowaną sprzętowo architekturę. Mówiąc krótko za chiny nawigacja nie chciała łyknąć odpowiedniej instalacji .NET Compact Framework, bez której nic nie chciało ruszyć. Wracając do tematu. Poszperałem na markecie, przetestowałem kilka aplikacji i najbardziej do gustu przypadł mi G-MoN. Postanowiłem go przetestować w warunkach polowych. W chwili kiedy to piszę nieczynna jest w Gdańsku linia tramwajowa przebiegająca przez cały Wrzeszcz i kursuje autobusowa linia zastępcza. Jadąc właśnie tym autobusem, siedząc przy oknie odpaliłem niewinnie wyglądający telefon i zacząłem zbierać dane... ]:) Ciekawą funkcją G-MoNa jest możliwość eksportu do formatu KML, który można następnie wczytać do Google Earth. Jednak kiedy to zrobiłem okazało się, że dla zebranych przeze mnie danych niewidoczne są nazwy wykrytych sieci co spowodowane było brakiem tagu <name> dla danej geolokacji. Ale nie ma takiego problemu z konwersją plików tekstowych, których nie można rozwiązać za pomocą odrobiny magii w konsoli. Uwaga, proszę się odsunąć - użyję wyrażeń regularnych ]:P sed 's/<description>\([[:alnum:]]*\)/\<name\>\1\<\/name\>\<description\>/' gmon-orginal.kml > gmon.kml Po ponownym wczytaniu do Google Earth można było już wygodniej oglądać trasę. A na koniec trochę statystyk z całej tej zabawy. Łącznie znalazłem 635 punktów dostępowych. Pocieszające jest, że powyżej 75% z nich używa zabezpieczeń WPA - widać ludzie zaczynają myśleć. Jeśli chodzi o nazwy sieci to wśród domyślnych nazw króluje UPC, linksys oraz wiecznie-żywa neostrada. Jako ciekawostkę powiem, żę tylko 3 AP z neostrady zostały sensownie zabezpieczone poprzez WPA-PSK, a reszta używa domyślnego WEP. Zawsze to powtarzam - telekomuna to zło.

sobota, marca 19, 2011

whoami

Otwieram okno terminala i zaczynam pisać.
$ whoami
lightnir
Palce suną po klawiszach, wydając dźwięk niczym stado szczurów przegryzających się przez ścianę. Cisza. Przestały gryźć tynk? Westchnięcie nasączone spora nutą frustracji. "Znowu nie działa". Łyk kawy, po czym otwieram kolejny terminal. Czas rozpocząć małą podróż po kablach miedziowych kategorii 5e. Szczury znów gryzą tynk, a pytanie pozostaje - kim jestem? $ whoami
admin

Czas zajrzeć w głąb systemu.
Czas stać się bogiem.
Czas zdziałać cuda.
Czas na kolejny łyk kawy.
# whoami
root
Intuicja podpowiada mi, że zdechła usługa. Sunę w głąb króliczej nory, by dowiedzieć się czy mam rację. grep "error" /var/log/syslog|tail -n 30 Tak. Jeśli chodzi o takie sprawy zaczynam wyrabiać sobie szósty zmysł. Restart wiszącego demona i wszystko wraca do normy. exit. exit. Powraca czarno-biała rzeczywistość lokalnego terminalu. $ whoami
lightnir
Egzystencjalny niedosyt pozostaje. Czas znaleźć odpowiedzi, a przynajmniej cząstkę spokoju przed kolejnym problemem do rozgryzienia.
whoami?

poniedziałek, stycznia 31, 2011

Grouping conformations in pymol

Lately I had to do some visualizations of molecules after MD written in multirecord PDB files, each file containing MD frames for a different molecule. Loading it and preparing the conformations was no big deal - I just split every conformation into different object.
split_states D1_wszystko The command above will generate new objects called D1_wszystko_0001, D1_wszystko_0002, D1_wszystko_0003 and so on. Since the goal was to compare the different structures and because there was over six hundred of them I had to use some python magic to make my life easier. Lucky for me Pymol comes with a grouping command.
for i in range(1,624): cmd.group("D1_AMBER","D1_wszystko_%04d" % i,"add") This will make a group called D1_AMBER containing all the D1_wszystko_XXXX objects that could be easily collapsed when not needed.

piątek, grudnia 31, 2010

Last day of 2010

Gdzie można spędzić ostatni dzień roku? Oczywiście w pociągu osobowym, gdzieś w szczerym polu między Gdańskiem, a Bydgoszczem... A zachciało się spędzać Sylwestra z Ukochaną w Toruniu. Dzięki PKP! W nowym roku życzę lepszych torów.

niedziela, listopada 21, 2010

Chemistry is our power

"Chemia naszą potęgą" - pod takim hasłem odbyła się XXXIII Ogólnopolska Szkoła Chemii organizowana z ramienia ASSChem przez NKCH UG. Tym razem inwazja chemików z całej Polski uderzyła w po sezonowo opuszczoną Jastrzębią Górę. Ja jako stary "ASSChemowicz" (w końcu to była szósta Szkoła jaką zaliczyłem), miałem tym razem przyjemność brać w niej udział w dwojaki sposób - jako uczestnik i jako organizator. Będąc z tej drugiej strony człowiek dopiero sobie tak naprawdę uświadamia ile pracy trzeba włożyć, by zorganizować taką konferencję. Pracy było niemało. Ja ze swojej strony zaprojektowałem powyższe logo konferencji, stronę internetową wraz z formularzem rejestracyjnym, okładkę na książkę abstraktów oraz identyfikatory, czyli krótko mówiąc - takie tam błahostki w których akurat jestem dobry ]:) W wolnych chwilach też bawiłem się w "tech support" oraz chairmanowanie. Od strony organizacyjnej to mam nadzieję, że się uczestnikom konferencji Szkoła podobała. Moim skromnym zdaniem była to najlepsza Szkoła Chemii jeśli chodzi o integracje ośrodków na której byłem (niestety nie było mnie w Wiśle, więc nie będę porównywał) i wyznaczyła pewien nowy standard jakości.

Od strony uczestnika powiem, że niestety nie przygotowałem się do mojego wystąpienia tak jak bym chciał. Na swoje usprawiedliwieni powiem, że częściowo spowodowane było to obłożeniem pracą, a częściowo sprawami związanymi z organizacją konferencji. To co jednak zaprezentowałem w dużej mierze inspirowane było książką, którą tuż przed Szkołą zakupiłem w empiku - "Zen Prezentacji. Pomysły i projekty" autorstwa Garra Reynoldsa. O ile przed zakupem jakiejkolwiek książki zastanawiam się głęboko nad samą potrzebą zakupu, rozważam stosunek cena/treść oraz użyteczność książki o tyle nad tą książką zastanawiałem się góra dwie minuty. Tyle czasu dokładnie zajęło mi przejrzenie ilustracji i dostrzeżenie w nich zdjęć z wystąpień z TEDa, a konkretnie przykład jak pokazać dane statystyczne tak by nie zanudzić, a nawet zainteresować. Kto oglądał wystąpienia z konferencji TED ten wie, że ci mówcy mają naprawdę dar przyciągania uwagi słuchacza. Książkę gorąco polecam każdej osobie, w której w zawód pisane jest częste występowanie z prezentacją multimedialną.

Podsumowując. Mam nadzieję, że wszyscy uczestnicy XXXIII Ogólnopolskiej Szkoły Chemii w Jastrzębiej Górze dobrze się bawili oraz wynieśli z niej nowe znajomości i doświadczenia. Ja to na pewno zrobiłem w kuluarach. Cya, next time on OSCH ]:)