niedziela, lipca 18, 2010

Toy disassembled

Mój zapał nad nową zabawką strasznie się ostudził po ostatnim miesiącu eksperymentowania. Oto kilka powodów dlaczego tak się stało:
  1. Urządzenie działa niestabilnie. Z reguły po kilku/kilkunastu minutach się zawiesza. Nie można wyłączyć przyciskiem power - pomaga tylko hard reset. Do przycisku reset trudno się dostać bez odpowiednio cienkiego kawałka druta lub wykałaczki...
  2. Ponieważ jest to Windows CE trzeba się nieźle naszukać, aż znajdzie się odpowiedni dla architektury program (archiwum cab). Jak się go już znajdzie to się okazuje, że brakuje bibliotek. Jak się znajdzie biblioteki to się okazuje, że są niewłaściwe...
  3. Większa część działających i potencjalnie użytecznych aplikacji działa zbyt wolno ze względu na brak odpowiedniej akceleracji grafiki. Do tej pory nie znalazłem odpowiedniego GAPI...
Nadmienię jeszcze, że netbook strasznie się grzeje w miejscu obok tylnego portu USB. Będąc w moich rodzinnych stronach postanowiłem zbadać sprawę i rozebrać sprzęt. Pełna fotodokumentacja jest dostępna tutaj. Jak się okazało grzeje się moduł wifi. Co prawda o jego wyłączeniu netbook przestaje się grzać, ale i tak po jakimś czasie się zawiesza. Przy okazji rozkręcania dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy. Jedną z nich to fakt, że netbook miał fabrycznie uszkodzony lewy głośnik. Wygląda to tak jakby kropla lutu spaliła membranę głośnika. Tja, Made in China ]:| Sam teraz nie wiem co by można było sensownego z tą zabawką zrobić. Ktoś ma jakieś sugestie?

niedziela, czerwca 13, 2010

My new toy

Tak wygląda moja nowa zabawka, która w całkiem dziwnych okolicznościach znalazła się w moich rękach: Jak wyczytałem po sieci takich chińskich netbooków pojawiło się u nas na rynku całkiem sporo. Nie jest to co prawda tak bardzo powalający sprzęt jak np. Asus Eee PC, ale można się nim pobawić. A osoby które mnie znają wiedzą, że lubię takie zabawy ];) Tak dla dociekliwych podaję specyfikację sprzętową:
  • CPU: Anyka ARM AK7802 248MHz
  • OS: Windows CE 5.0 Professional
  • Wyświetlacz: 7-calowy 800x480 (WVGA)
  • Sieć: Ethernet 10/100M, WIFI 802.11b/g
  • RAM: 64MB
  • ROM: 2GB NAND Flash
  • Złącza:
    • 2× USB 1.0
    • 1× USB 2.0
    • 1× gniazdo słuchawkowe mini jack
    • 1× gniazdo mikrofonu
    • 1× czytnik kart SD
    • 1× RJ-45
  • Wymiary: 21.2×14.2×3.3 cm
Tak to wygląda z boków i z tyłu: Jak wspomniałem wcześniej to cacko działa pod kontrolą WinCE 5.0 Pro, co oznacza, że oprócz shella jest też kilka programów. Głównie są to odpowiedniki programów pakietu MS Office pozwalające na czytanie dokumentów. Można pooglądać prezentację(Power Point Viewer), poczytać PDFa(PDF Viewer), skrobnąć coś tam w edytorze tekstu (MS WordPad) i porachować trochę w prostym arkuszu kalkulacyjnym(Spread CE). Multimidialnie to można "zaszaleć" oglądając zdjęcia bezpośrednio z karty SD w Image Viewer, posłuchać sobie muzyki w Windows Media Player, albo obejrzeć klipy w The Core Player. W sieci poszperać można za pomocą IE 6.0, sprawdzić pocztę za pomocą jakiegoś klienta poczty (wygląda jak wersja CE Outlook Expressa, ale nigdzie nie ma informacji co to) oraz pogadać z ludźmi za pomocą MSN Messengera (nie używam, nie mam zamiaru). Dodatkowo jest RAR do archiwizacji plików, Recorder do nagrywania dźwięku no i wiecznie żywy FreeCell. Pulpit prezentuje się tak: Postaram się wkrótce napisać trochę więcej o tym co z tą zabawką do tej pory zrobiłem.

poniedziałek, maja 31, 2010

Kernel coffee test

Sometimes when I cant sleep from too much coffee I get this really strange ideas... Coffee is important (at least for us computer guys), but did you ever wondered how much? Lately this thought didn't let me go. If programmers drink that much coffee, as I do maybe they write also some comments about it in their code. So I asked myself - how often the word coffee occurs in the Linux kernel source code? [lightnir@chochlik src]$ grep 'coffe' `find -name '*'`|wc -l
5
Ok. Where? [lightnir@chochlik src]$ grep 'coffe' `find -name '*'`
./linux-2.6.30/drivers/net/wireless/orinoco/orinoco_pci.c: * are necessary. Alan will kill me. Take your time and grab a coffee. */
./linux-2.6.30/drivers/char/keyboard.c: * keys and one for extra function keys (like "volume up", "make coffee",
./linux-2.6.30/Documentation/fb/sstfb.txt: - Buy more coffee.
./linux-2.6.30/arch/x86/lguest/boot.c: * Now would be a good time to take a rest and grab a coffee or similarly
./linux-2.6.30/fs/jffs2/wbuf.c: else /* Not sure this should ever happen... need more coffee */
That's interesting. I went further and wrote a quick and dirty shell script that downloaded, unpacked and searched for coffee for the entire 2.x kernel family. Here are the results plotted in gnuplot. That answered all my questions. So what do you do when you have troubles falling asleep? ];)

czwartek, kwietnia 22, 2010

Sushi and avocado

Przez większą część mojego życia żyłem w przekonaniu, że nie potrafię gotować. Odkąd teraz gotuję dla siebie zaczyna mi to sprawiać przyjemność, chociaż ciągle moje zdolności kulinarne są raczej marne. Jest tylko jeden wyjątek od tej reguły - podobno robię rewelacyjne sushi. No cóż, ja po prostu wkładam dużo serca w sposób przyrządzania sushi. Najczęściej robię futo-maki, ale i ura-maki też mi wychodzi. Ostatnio mój skarb poprosił mnie bym znów zrobił jej sushi. Chciałem tym razem przyrządzić kilka odmian nigiri i szczerze powiedziawszy sam się zaskoczyłem efektem. Wyglądało to tak (reszta maki się nie zmieściła na stole). Nigiri na pierwszym planie od lewej to: krewetka tygrysia(ebi), surimi, łosoś(sake). Nigiri od dołu zgodnie z wskazówkami zegara: ośmiornica(taco), tilapia, węgorz japoński(unagi), łosoś(sake). W środku futo-maki z surimi, marchewką, ogórkiem i awokado. Mam taki nawyk, że jak robię maki to zawsze kupuję awokado. Jakiś czas temu skusiło mnie by spróbować wyhodować sobie awokado z pestki. No i proszę oto efekt: Maleństwo rośnie mi jak na drożdżach. Zastanawiam się tylko, czy to za sprawą mojego podlewania, czy za sprawą butelki po czerwonym winie w której jak na razie rośnie ];) Stawiam na to drugie, więc na razie nie będę przesadzał do doniczki.

wtorek, kwietnia 06, 2010

Waiting for the train

Na święta Wielkanoce przyjechałem do rodziny na Opolszczyznę. Czekając we Wrzeszczu na pociąg z nudów czytałem zapiski na ścianach dworca. Wśród nich jest takie oto: Jak tu nie kochać Polskiej Kolei Państwowej? Za kilka dni wracam do Trójmiasta. Obym i ja nie zostawił po sobie takich zapisków...